Poniższy tekst pochodzi z Internetowego Archiwum Gazety Wyborczej.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez odrębnej zgody Wydawcy
zabronione.
Instytut Konstrukcji Budowlanych uzyskał zgodę na publikacje poniższego
tekstu na swoim serwerze.
Autor: SYLWIA SAŁWACKA
Gazeta Wyborcza Poznań nr 89, wydanie pop z dnia 16/04/2007 Z DRUGIEJ STRONY, str. 2
Rozbierz piec, zdemontuj kaloryfery i rury centralnego ogrzewania. Ogrzej dom słońcem,
ziemią i... swoim ciałem. Czy tu ktoś zwariował? Nie - jak to zrobić, będą uczyć
studentów naukowcy na Poznańskiej Politechnice
SYLWIA SAŁWACKA
Studia podyplomowe o nazwie "budownictwo energooszczędne i pasywne" uczelnia
otworzy tej jesieni. Ale można się na nie zapisywać już dziś. - Jeśli pomysł
chwyci, a myślę, że tak się stanie, za rok lub dwa otworzymy identyczną specjalność
na studiach stacjonarnych i zaocznych - zaciera ręce rektor politechniki prof. Adam
Hamrol.
Studia są nowością nie tylko w Poznaniu, ale i w kraju. Politechnika Poznańska jest
liderem badań nad projektem tzw. domu pasywnego.
Bez kaloryferów i pieców
Pasywnego, czyli ogrzewanego naturalnymi źródłami energii pochodzącej ze słońca,
ziemi, ale też ciała domowników (nawiasem mówiąc, człowiek nosi w sobie niezły
potencjał energetyczny).
W takim budynku nie ma kaloryferów, pieców czy tradycyjnych bojlerów na wodę. W
czasie srogiej zimy do ogrzania średniej wielkości domu potrzeba urządzenia o mocy
suszarki do włosów. Latem zaś w mieszkaniu panuje miły chłodek.
Zyski są ogromne. Zużycie energii w porównaniu do tradycyjnego budownictwa spada o
ok. 90 proc. Niemal tyle samo mniej produkujemy dwutlenku węgla. - Robi się dobry klimat
wewnątrz domu i na zewnątrz, bo chronimy środowisko naturalne. Ale też własną kieszeń
- mówi dr Roman Pieprzyk z Instytutu Konstrukcji Budowlanych na Politechnice Poznańskiej
- zapalony pasjonat budownictwa pasywnego.
Budynek musi być jednak postawiony z zegarmistrzowską precyzją. Trzeba go idealnie
uszczelnić i ocieplić. - Diabeł tkwi bowiem w szczegółach i tych szczegółów chcemy
uczyć naszych studentów - mówi dr Pieprzyk.
Pierwszy wzorcowy dom wybudowany przez naukowców z uczelni stoi już w laboratorium
przy ul. Piotrowo. Sponsorował go m.in. Polski Instytut Budownictwa Pasywnego. Dom nie
należy do najpiękniejszych, ale nie taki był cel. Ma służyć do badań i zajęć
praktycznych na uczelni.
Resort pracuje, bo Unia każe
Domy pasywne są coraz bardziej popularne na Zachodzie - pierwszy powstał w 1991 r. w
Darmstadt (Niemcy). Podobne stoją już w Polsce, np. w Złotowie. W naszym kraju budzą
jednak ciągle sensację. Choć może to się zmieni, bo projektem politechniki
zainteresował się szef resortu budownictwa Andrzej Aumiller. Dziś przyjedzie do
Poznania, by osobiście przyjrzeć się przedsięwzięciu.
Tymczasem resort gospodarki pracuje nad ustawą promującą oszczędzanie energii
(obliguje nas do tego dyrektywa unijna). Zgodnie z nią już wkrótce domy i mieszkania będą
musiały mieć świadectwa energetyczne. Lokale i budynki, tak jak lodówki czy kuchenki,
będą oceniane w siedmiostopniowej skali energetycznej (klasa od A do G).
Dzięki temu kupujący dowie się, jakie jest zużycie energii i jakie są koszty
eksploatacji nieruchomości. Problem w tym, że nadal nie wiadomo, kto miałby się zająć
szkoleniem licencjonowanych audytorów energetycznych - trwa spór, bo gra toczy się o duże
pieniądze. - My tego będziemy uczyć od października - mówią naukowcy z politechniki.
sylwia.salwacka@poznan.agora.pl
Tekst pochodzi z Internetowego Archiwum Gazety Wyborczej. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez odrębnej zgody Wydawcy
zabronione.