Sopwith Baby (Eduard)

 

Po ukończeniu Bristola F.2B przyszła kolej na coś trochę bardziej ambitnego. Nie dlatego, że konstrukcja tego pięknego wodnopłata jest jakoś bardziej skomplikowana, ale dlatego, że ten model to był chyba jakiś eksperyment szacownej obecnie firmy Eduard. I to mocno nieudany. Mimo to postanowiłem zmierzyć się z tym zestawem i wykonać model Sopwitha Baby produkcji zakładów macierzystych, nr 8151, który wchodził w skład bazującej na Wyspie Grain u ujścia Tamizy jednostki Nore Flight. Samolot pozostał w barwach naturalnych płótna, drewna i metalu.
Produkt Eduarda to jest to short-run, powiedziałbym nawet - "very short". Okropnie twardy plastik, sporo nadlewek, chropowata powierzchnia elementów, itp. Jednym słowem niewiele lepiej niż, nie przymierzając, Schreck firmy HitKit. Do tego ktoś u Edka zauważył, że skoro zrobiliśmy wcześniej Sopwitha Schneidera, to może uda się tanio zrobić Sopwitha Baby. Niestety poszło bardzo tanio... Dlatego na przykład usterzenie poziome wymagało gruntownej przeróbki, niestety polegającej na dodawaniu, a nie usuwaniu plastiku. Stery zrobiłem wykorzystując fragmenty elementów zapasowych z Felixstowe.

Gruntownej zmiany wymagał też grzbiet kadłuba w okolicy kabiny pilota, gdzie trzeba było usunąć zagłówek oraz charakterystyczną dla Schneidera "owiewkę", a także mocno poprawić obrys kokpitu. Było przy tym kilka dni szpachlowania CA i szlifowania, i tak po kilka razy. Ponadto linia rozdzielająca płócienne poszycie tylnej części kadłuba od sekcji kokpitu wymagała przesunięcia. Trzeba też było dodać granicę między panelami metalowymi osłony silnika a płóciennym pokryciem burt oraz zupełnie pominięte charakterystyczne rurkowate wloty powietrza do gaźnika.

Do modelu dodana jest blaszka, z której można zrobić dosyć ubogi kokpit. Ale już nie konstrukcję wewnętrznej kratownicy - jej imitację wykonałem z profili Evergreen i nici nylonowej.

Przygotowałem też niby-wózek używany do transportu Baby na lądzie. Wykorzystałem profile Evergreen oraz koła od Spada 13. Zbudowałem również koziołek do podpierania tylnego pływaka.

Do wykonania od podstaw wszystkich zastrzałów, które w zestawie były na arkuszu blaszki fototrawionej, a więc miały karykaturalnie małą grubość, zdecydowałem się na przeróbkę plastikowych profili Contrail. Niestety oryginalne pasują bardziej do skal większych niż 1/72. Wybrałem najmniejszy i pocieniłem papierem ściernym. Dokleiłem na końcach kawałki drucika miedzianego, które wejdą w nawiercone gniazda w płatach, kadłubie i pływakach.

Długo zastanawiałemm się, jak bezboleśnie dokleić podwozie wraz z bardzo wymagającymi naciągami. Były tam dwie kroplowe owiewki na skrzyżowaniach naciągów, po jednej na każdym "X"-sie, dodatkowo połączone jeszcze jedną linką biegnącą wzdłuż osi samolotu. Te "kropelki" oczywiście trzeba było zrobić samemu. Ostatecznie poradziłem sobie z tym tak, że wykonałem oddzielnie przednią i tylną część każdej z kropelek z końcówek rakiet, które zostały mi z zestawów: Beaufighter Hasegawy i Corsair Tamiyi. Do tylnej przykleiłem cztery linki, dokleiłem przednią część, pomalowałem na czarno i otrzymałem dwa pajączki. Po docięciu dolnych odcinków na odpowiednią długość przykleiłem je kolejno do słupków naciągając górnymi odcinkami mającymi zapas długości. Słupki lekko się poddały, przez co linki nieco się poluźniły. Ale potem całość przykleiłem do kadłuba, co spowodowało naciągnięcie obu pajączków. Potem jeszcze dodałem "poprzeczkę" łączącą dwie kropelki, ale to już z drucika przyciętego na odpowiednią długość, nie z nitki.
Dodałem też wloty powietrza do gaźnika na burtach.

 

From this quite poor Eduard kit I tried to build a 1/72 copy of No.8151 Sopwith -built Baby which was a part of Nore Flight on the Isle of Grain in April 1916.