IMAM Romeo Ro-57bis (Special Hobby)

 

Samolot Ro-57 powstał w zakładach Industrie Mecchaniche Aeronautiche Meridionali w Neapolu jako ciężki myśliwiec przechwytujący. Po doskonałych osiągnięciach prototypu w 1939 roku (prędkość maksymalna ponad 500 km/h) Reggia Aeronautica zamówiła 200 takich maszyn. Jednak wkrótce wyszły na jaw jego wady – przede wszystkim słaba zwrotność i zbyt mała moc silników FIAT A.74R.C.38 (840 KM), które przy lotach uzbrojonych samolotów nie dawały szans na dogonienie lekkich myśliwców jednosilnikowych. Kontrakt został w znacznej części anulowany i ostateczna liczba wyprodukowanych egzemplarzy pozostaje nieznana – mówi się o 50 do 90 sztukach.  Podobnie jak Niemcy w przypadku Me-110, tak i Włosi zaczęli szukać alternatywnych zastosowań dla tego nieudanego samolotu. Tak powstała koncepcja przeróbki Ro-57 na wersję Ro-57bis, która po zamontowaniu hamulców aerodynamicznych pod skrzydłami, podczepieniu bomby 500 kg pod kadłubem i dwóch mniejszych pod skrzydłami oraz wzmocnieniu uzbrojenia strzeleckiego (2 działka 20 mm zamiast 2 km-ów 12,7 mm) stała się wersją myśliwsko-szturmową. Tak przerobiony samolot znalazł wreszcie uznanie, ale wszedł na wyposażenie zaledwie jednej grupy bojowej – 97. Gruppo Autonomo Tuttaffori, która latem 1943 bazowała na lotnisku Roma-Ciampino. Model przedstawia samolot nr 5 z tej jednostki. Należy wspomnieć jeszcze, że firma IMAM planowała także produkcję wersji Ro-58 z licencyjnymi silnikami DB-601A-1, ale plany te po zbudowaniu jednego prototypu zostały przerwane przez kapitulację Włoch w 1943 roku.

(„Zerstoerer ohne Glueck“, Klassiker der Luftfahrt, 02/2006)

 

Model firmy Special Hobby to zdecydowanie najprzyjemniejszy short-run z jakim miałem dotąd do czynienia. Oprócz elementów plastikowych w pudełku znajdziemy blaszkę z tablicą zegarów, statecznikami bomb i hamulcami aerodynamicznymi oraz furę żywicy, m.in kokpit (choć bez burt), osłony silników (ze zbyt wypukłymi osłonami cylindrów), silniki (bez popychaczy) i inne elementy. Do wad modelu zaliczyłbym: kiepskie oszklenie (czemu nie ma vacu, które można byłoby zamontować w pozycji otwartej???), brak popychaczy zaworów przy cylindrach, które wypada dorobić, beznadziejne dopasowanie dolnej szyby w kadłubie. Na plus natomiast należy zaliczyć kalki, które wręcz wprasowały się w fakturę powierzchni z delikatną pomocą MicroSola.

Model pomalowałem farbami Pactra, które mają odpowiadać włoskim kolorom: wnętrze to A117 (RAF Interior Green), góra to A90 (RLM 73!!!) udający Verde Oliva Scuro 2, spód – A42 (Light Ghost Grey) udający Griggio Azzuro Chiaro.