LFG Roland D.VIa (MAC)
Samolot
Roland D.VI powstał w drugiej
połowie 1917 roku w berlińskiej firmie Luft-Fahrzeug-Gesselschaft. Pierwszy
prototyp został oblatany 13 października 1917 roku ze 160-konnym silnikiem
Mercedes. Trzeci prototyp napędzany był już 185-konnym silnikiem Benz. Z tych
dwóch egzemplarzy po pewnych modyfikacjach powstały odpowiednio wersje D.VIa i
D.VIb. Charakterystyczną cechą Rolandów była konstrukcja kadłuba opracowana
przez inż. Reinholda Richtera, w której drewniane pokrycie składało się z
nakładających się na siebie arkuszy sklejki na wzór łodzi Wikingów. Pierwsze
D.VIa trafiły do jednostek bojowych w maju 1918 roku. Niestety nie spotkały się
one z pozytywnym przyjęciem. Pomimo dobrej zwrotności piloci narzekali na
prędkość poziomą i prędkość wznoszenia, które nie były lepsze od osiągów
przestarzałych już wtedy Albatrosów D.V i Pfalzów D.IIIa. Fokker D.VII był
zdecydowanie lepszy, nawet od wersji D.VIb wyposażonej w mocniejszy silnik. Z
tego powodu wyprodukowano ich zaledwie 350 sztuk, a zastosowanie bojowe było
bardzo ograniczone. Piloci jednostek wyposażonych w Rolandy D.VI tęsknili za
Fokkerami D.VII.
Przedstawiany model to egzemplarz
1202/18 z pierwszej serii wersji D.VIa. Samolot sfotografowano wraz z 1201 i
1203 na lotnisku Johannistal pod Berlinem 27 marca 1918.
Model
Produkt firmy MAC jest zupełnie
przyzwoity i nie wymaga wielu modyfikacji. Największą wadą jest zbyt mała
rozpiętość górnego płata o około 1,5mm. Jest to trudne do poprawienia, bo
trzeba by również poprawić układ żeberek. W tej sytuacji pozostawiłem płat jak
fabryka dała, jedynie skorygowałem położenie otworów do słupków
międzyskrzydłowych. Same słupki wymagały trochę obróbki, zwłaszcza że
egzemplarz 1202/18 miał wczesną ich wersję z drewnianym oprofilowaniem o stałej
szerokości, które nie sięgało do samych punktów mocowania w płatach,
pozostawiając widoczne fragmenty stalowego elementu nośnego. Co do imitacji
żeber na płatach i stateczniku poziomym, to jest ona przerysowana i wymaga
„odchudzenia” papierem ściernym. Poza tym pewnym nieporozumieniem jest
zamieszczenie na małej blaszce fototrawionej przewodów instalacji chłodzenia.
Nie mają one oczywiście przekroju kołowego. Można je jednak wykorzystać jako
szablony do wykonania własnych elementów z drutu. Sporo ostrożności wymagają
również kalkomanie, które są bardzo delikatne, ale dzięki temu układają się na
modelu rewelacyjnie. Ponadto w zestawie nie ma losengi. Na szczęście tu z
pomocą przychodzą produkty Techmodu.
W tym modelu pierwszy raz
odważyłem się na cieniowanie losengi. Dotąd wydawało mi się, że wykonanie tego
zabiegu jest zbyt trudne z uwagi na pstrokaty wielokolorowy wzór i konieczność
naklejania taśmy maskującej na kalkomanie. Jednak po wstępnym stłumieniu
kolorów lakierem bezbarwnym z domieszką koloru płótna (proporcja około 8:1)
można było uzyskać całkiem ciekawy efekt typową metodą z wykorzystaniem pasków
taśmy maskującej i czarnej farby rozcieńczonej lakierem bezbarwnym (proporcja
około 1:10). Dużo stresu było przy odklejaniu pasków taśmy maskującej od
wcześniej naklejonej losengi, ale wszystko dobrze się skończyło.
Faktura kadłuba została uwypuklona
washem z farb plakatowych a okolice silnika i podwozia - pobrudzone suchymi
pigmentami Tamiya Weathering Master.
The
model depicts the Roland D.VIa 1202/18 from the first D.VIa series. It was
photographed on 27th of March 1918 in the Johannistal aerodrome.
I replaced the PE flat radiator piping with wire, added Techmod losenge and
stripes and rigging from elastic thread. Otherwise it is out of the box. The
MAC model is quite fine, the only drawback, which I noticed and unfortunately
could not correct is a too short upper wing span. Correction would require also
modification of ribs imitation, what I considered as too much for my skills.
|
|
|
|
|
|
||||
|
|
|
|
|
|
||||
|
|
|
|
|
|
||||
|
|
|
|
|
|
||||
|
|
|
|
|
|