Royal
Aircraft Factory S.E. 5a (Roden)
Samolot
S.E.5a powstał tuż po strasznym dla RFC „krwawym kwietniu”
1917 roku. Jego poprzednik – S.E.5 miał niezłe własności pilotażowe, ale słaby silnik
Hispano Suiza o mocy 150KM był niewystarczający. W maju zamontowano do płatowca
silnik HS o mocy 200KM i tak powstała wczesna wersja S.E.5a. We wrześniu
silniki HS zastąpiono nieco lepszymi Wolseley Viper o takiej samej mocy, co
spowodowało wzrost prędkości poziomej oraz prędkości wznoszenia i zmieniło
wygląd przedniej części kadłuba. W ten sposób powstał najlepszy brytyjski
myśliwiec I wojny światowej. Jego dwa karabiny maszynowe – jeden Lewis mocowany
nad płatem w uchwycie Fostera oraz jeden Vickers w kadłubie, nieco z prawej
strony, stanowiły wystarczające uzbrojenie, a niezła zwrotność i prędkość
maksymalna ok. 200 km/h pozwalała na skuteczną walkę z Albatrosami D.III i D.V,
a nawet Fokkerami D.VII. Na S.E.5a latali najlepsi piloci RFC, jak Edward
Mannock, William Bishop, James McCudden, czy Anthony Beauchamp-Proctor.
Pilot
Prezentowany model przedstawia ostatnią maszynę Cpt.
Williama Bishopa, na której uzyskał on swoje ostatnie zwycięstwa pod niebem
Francji w czerwcu 1918 roku.
William Bishop był Kanadyjczykiem, urodził się 8 lutego 1894
w Owen Sound, Ontario. W 1911 wstąpił do Royal Military College. W czerwcu 1915
jako członek 7 regimentu strzelców konnych został wysłany do Anglii. Jednak
taka kariera w błocie przestała go interesować, gdy zobaczył lądujący w pobliżu
samolot. W lipcu złożył podanie o przeniesienie do Royal Flying Corps i od 1
września 1915 został przyjęty na przeszkolenie na obserwatora w 21 Sqn. Od
pierwszych dni 1916 roku dywizjon stacjonował we Francji, niedaleko St. Omer. W
październiku 1916 roku Bishop rozpoczął szkolenie na pilota w Oxfordzie.
Okazało się, że przyszły as ma poważne kłopoty z nauką pilotażu, szczególnie z
lądowaniem. Ostatecznie ukończył szkolenie i w marcu 1917 roku został
przydzielony do 60 Sqn. RFC, który był wtedy wyposażony w Nieuporty 17C. Ten
delikatny i zwrotny samolot był jednak zbyt trudny dla Bishopa, który
ukoronował serię nieudanych lądowań 24 marca rozbijając samolot na lotnisku, na
którym właśnie odbywała się wizytacja. W efekcie miał zostać skierowany na
powtórne szkolenie, ale z powodu braku pilotów zezwolono mu na pozostnie w
jednostce do nadejścia uzupełnień. Następnego dnia cztery Nieuporty
przechwyciły trzy Albatrosy D.III i Bishop po brawurowym pościgu w nurkowaniu
odniósł swoje pierwsze potwierdzone zwycięstwo. Decyzja o cofnięciu do szkoły
pilotażu została anulowana i już 8 kwietnia Bishop uzyskał status asa. 25
kwietnia przyszedł awans na kapitana, a lista zwycięstw obejmowała już 17
pozycji. Najsłynniejsza akcja Bishopa miała miejsce 22 maja, kiedy w czasie
samotnego wymiatania o świcie nad lotniskami niemieckimi Bishop uzyskał trzy
zestrzelenia. Kiedy 1 września 1917 roku opuszczał 60 Sqn miał już na koncie 50
zwycięstw. Po urlopie, w czasie którego był w Kanadzie i ożenił się, wrócił do
Anglii i, już jako major, 13 marca 1918 roku został dowódcą nowo utworzonego 85
Sqn. wyposażonego początkowo w samoloty Sopwith Dolphin, a później w nowe S.E.
5a. Od 22 maja dywizjon stacjonował we Francji. 27 maja Bishop uzyskał kolejne
zwycięstwo, 28 maja – dwa Albatrosy, do 4 czerwca – kolejne dziewięć, 15
czerwca jego łupem padł Pfalz D.III, a 16 czerwca dwa następne, 17 czerwca –
kolejne trzy zwycięstwa i 18 czerwca – następne dwa zwycięstwa. Tego dnia
nadszedł jednak rozkaz, którego się obawiał – wycofanie ze służby frontowej i
przeniesienie do szkolenia młodych pilotów. 19 czerwca Bishop wybrał się, aby
ostatni raz spojrzeć na wojnę i wrócił z kolejnymi 5 zwycięstwami. Po powrocie
do Anglii powierzono mu utworzenie kanadyjskich sił powietrznych, ale zanim do
tego doszło wojna się skończyła.
W czasie II wojny światowej działał, już jako honorowy Air
Marshal, w Royal Canadian Air Force. Zrezygnował ze służby w 1944 roku z powodu
złego stanu zdrowia. Do przejścia na emeryturę w 1952 roku pracował w przemyśle
naftowym. Zmarł 11 września 1956 roku.
Był drugim na liście asów RFC w I wojnie światowej,
osiągnąwszy 72 zaliczone zwycięstwa nad samolotami wroga, 5 niepotwierdzonych
oraz dwa zestrzelone i jeden zmuszony do opuszczenia balony obserwacyjne. Tylko
legendarny Edward Mannock był lepszy od niego – zaliczono mu 73 pewne
zwycięstwa. Spotkałem się z twierdzeniami, że Bishop fałszował swoje
zgłoszenia. Wydaje mi się jednak nieprawdopodobne, żeby konserwatywny i
rygorystyczny system uznawania zwycięstw w RFC dopuszczał tego typu sytuacje.
Ponadto wątpliwym wydaje się, aby kłamca mógł zostać odznaczony Victoria Cross,
Distinguished Service Order, Military Cross, Distinguished Flying Cross, Croix
de Chevalier oraz Legion of Honour...
Model
S.E.5a to mój czwarty model Rodena. Zestaw, jak zwykle,
wygląda elegancko w pudełku, jeśli pominąć sporo nadlewek, do których u Rodena
trzeba po prostu przywyknąć. Faktura powierzchni płóciennych, sznurowania na
kadłubie, blachy – wszystko jest nieźle odwzorowane. Niestety spore problemy
zaczynają się przy montażu. Kadłub składa się w sumie z 5 części oraz dodatkowo
centropłata i wszystkie połączenia wymagają szpachlowania, usuwania progów,
szlifowania... i tak przez kilka dobrych dni. Potem już jakoś idzie, zastrzały
mają dobrą długość i całość po zmontowaniu zdecydowanie wygląda jak mała kopia
S.E.5a. W celu uzupełnienia detali w kabinie pilota, okapotowania silnika i
chłodnicy, karabinów maszynowych i paru innych drobiazgów skorzystałem z
blaszki Parta. Naciągi zrobiłem z żyłki 0,08 mm, którą po przycięciu na odcinki
z zapasem długości i zamocowaniu plasteliną w roboczej kartonowej ramce
pomalowałem aerografem mieszanką czarnej błyszczącej i srebrnej. Montaż górnego
płata, z uwagi na pojedyncze słupki, wymaga moim zdaniem wykonania szablonów,
gdyż inaczej uzyskanie prawidłowej geometrii wydaje się niemożliwe. Otwory po
naciągach w górnym płacie zalałem kropelkami farby akrylowej, którą bardzo
łatwo dało się zeszlifować drobnym papierem ściernym przy delikatnym nacisku
bez obawy o uszkodzenie delikatnej konstrukcji płatowca. Dodatkowy kłopot Roden
sprawił kalkomaniami z przesuniętymi kolorami. Aby uzyskać równe białe obwódki
wokół kokard na górze płata i kadłubie musiałem posłużyć się białymi kołami
wyciętymi z różnych zapasowych. Wycinanie kółek... Równych i okrągłych...
Koszmar! W sumie to był jeden z trudniejszych modeli, ale sprawił mi wielką
satysfakcję, gdy już stanął gotowy na półce.
The model depicts the last
mount of second top RFC ace – the Canadian William Bishop. Flying this S.E.5a
in June 1918 he scored last victories of his remarkable tally of 72. On 20th
of June he was withdrawn from the combat service and made responsible for creation
of Canadian Expeditionary Air Force. This task however remained unfinished due
to the armistice in November 1918.
|
|
|
|